Tuesday, 16 October 2012

In Letchworth



Pojechalismy dzis z wizyta do znajomych w Letchworth. 
Dluga droga, ale bylo warto:). 
Spedzilismy przemilo dzien, a samo miasteczko: urocze, ciche, pelne zieleni, z szeregami wiejskich domkow (wybudowanych w 1907 roku!) 
Nastepnym razem musimy zaplanowac sobie dluzsza wizyte:). 

*** 

Visited a friend in Letchworth today. 
Long drive, but so worth it:). 
We had a great time, and the town is quiet, green and lovely, with some delightful cottage houses (built in 1907!)
Next time we definitely need to plan to spend more time there!:) 


Friday, 12 October 2012

Friday:)


Udany dzien.
Upieklam chleb (tym razem orkiszowo-zytni).
Poszlysmy na spacer.
Mam nadzieje, ze weekend bedzie rownie sloneczny jak dzis!

*** 

What a nice day.  
Baked some bread (spelt-rye this time). 
Went for a walk. 
Hopefully the weekend will be sunny as today!

Thursday, 4 October 2012

Ginger, cloves, nutmeg, cinnamon...


Mamy juz jesien, robi sie chlodniej, bardziej szaro i wietrznie, lato stalo sie odleglym wspomnieniem...
Tak wiec ostatnio, by rozgrzac cialo i dusze, zachcialo mi sie przypraw. Te cztery: imbir, gozdziki, galka muszkatalowa i cynamon sa obecnie moimi ulubionymi.
Tak na marginesie, co zawsze dziwilo moich znajomych;), musze sie przyznac, ze nigdy nie przepadalam za cynamonem, szczegolnie w szarlotce. Wyglada na to, ze nareszcie smak mi sie zmienia, tak sie podobno dzieje co 7 lat...?;)
W kazdym razie teraz pijam chai latte, dodaje przypraw do ciast, piernikowego i marchewkowego... (to drugie nauczylam sie piec doslownie kilka dni temu, przepis z ktorego korzystalam - po angielsku - tutaj).
To dziala, moge teraz stawic czola kolejnym chlodnym dniom w lepszym nastroju:).


*** 

It is already autumn, getting chillier, more windy, grayer, summer is a distant memory... 
So recently, to warm up my body and soul I have been longing for spices. These four ones: ginger, cloves, nutmeg and cinnamon are my favorites now. 
Btw, I must admit, I used to hate having cinnamon, especially in an apple pie! Seems like my taste is finally changing, is it every 7 years or so...?;) 
Anyway, now I drink delicious spicy chai latte, put the lovely spices into cakes, ginger one and carrot one... (the latter I have just learnt to bake a couple of days ago, the recipe I used is here). 
It works, I can now face the cold days in a better mood:). 

Friday, 7 September 2012

Muji for kids





Muji, o ktorym kilka razy wczesniej tutaj pisalam w tematach wnetrzosciowych, robia tez fajne ubrania (nawiasem mowiac to jakies 1/3 mojej szafy;). Nic wiec dziwnego, ze spodobaly mi sie rowniez bardzo ich ubranka dla dzieci, ktore nosi juz teraz Nadia.

Podoba mi sie ich dobra jakos (na pierwszym miejscu, powod niebanalny;), piekna kolorystyka, funkcjonalnosc i jak zwykle - wzornictwo.

Byloby milo gdyby sklep internetowy na Europe tez mial ubranka dla dzieci:(, niestety poki co moja walizka jest dosyc ciezka przy kazdej okazji pobytu w Japonii;)...

PS. Zabawki tez maja fajne:).

***

One of my favourites Japanese interior makers, Muji, does clothes as well (which take a up about a third of my wardrobe, btw;) so no wonder I fell in love with their kids stuff, too, and now Nadia wears it as well!

What especially appeals to me is the great quality (yes, first place, very important), beautiful colours, functionality and as always - design.
I wish the online store in Europe would stock up on kids' stuff too:(, at the moment my suitcase is rather heavy whenever I get back from Japan;)...

PS. They have got cute toys, too:).





Zdjecia pochodza z katalogu Muji 2012/2013.

The pictures come from the Muji catalogue 2012/2013.

Saturday, 1 September 2012

1st September




Jezyny swiezo zerwane z krzaczka.
Jarzebina.
Cieply sweter dopiero co wyciagniety z czelusci szafy.
Dlugie spacery w rzeskim, innym juz powietrzu.
Moze ta jesien wcale nie bedzie taka zla...

***

Blackberries just picked up.
Rowan berries.
A warm jumper just taken out from the depths of the wardrobe.
Long walks in fresh, different already, air.
Maybe this autumn will not be so bad after all...