Thursday, 14 October 2010

Warszawsko - filmowo...

Nie pisalam dosyc dlugo.

Moj aparat odmowil poluszenstwa (mam nadzieje, ze nie na zawsze) i troche mi z tym dziwnie. Przyzwyczailam sie do targania go zawsze i wszedzie... Robienia zdjec czestych, mimo ze nie zawsze dobrych.

Ale nic to.
Spedzam teraz bardzo mily ponadtygodniowy urlop w Warszawie. Czas dziele miedzy spotkania rodzinne, kawe z bardziej lub mniej bliskimi znajomymi, spacery po zakatkach dawno nie odwiedzanych i... kino:).

W ramach Warszawskiego Festiwalu Filmowego obejrzalam pare dni temu film pt. "Nyman in Progress". Bylo warto. Chociazby tylko by posluchac muzyki filmowej (znanej z poczawszy od super slawnego "Fortepianu" przez - z nieznanego mi powodu niedocenionej zupelnie - "Gattaci", do produkcji z lat 80tych, ktorych nie widzialam, jeszcze!). Tak wiec muzyki filmowej na pewno, ale nie bedacej tlem do filmow, bynajmniej! raczej narzucajacej sie widzowi, nie dajacej sie ignorowac, wmuszajacej niejako bogactwo i roznorodnosc dzwiekow. Ale ja taka wlasnie lubie:).

Potem dowiedzialam sie, ze Michael Nyman ma polskie korzenie (dziadkowie jego pochodzili z okolic Czestochowy! kto by pomyslal;). I ze tez wszedzie nosi ze soba aparat (oczywiscie docelowo z o wiele wiekszym pozytkiem niz ja;))). A swoje zdjecia/filmy przeksztalcil w impresje ilustrowane ta niespokojna, nieraz dodekafoniczna muzyka wlasnie. Efekt bardzo, bardzo ciekawy:).

Poniewaz wpis jest juz dzis zdecydowanie przydlugi, daruje sobie juz wersje in English;/. Zamiast tego, zapowiedz filmu:).

4 comments:

llooka said...

Ależ Ci Leno zazdroszczę! Ale Warszawa trochę daleko... Gattacą również się zachwyciłam swego czasu. Niby sf, ale zupełnie w innym klimacie, bez efektów specjalnych... dający do myślenia.
Ciepełko ślę!

B. said...

obejrzalabym cos dobrego i ja:-)
buziaki
Basia

Lena said...

lloka, prawda? Od czasu do czasu wracam do filmu Gattaca, zawsze ogladam z przyjemnoscia:).

B.:).

Pozdrowienia!

...ania z jezior.. said...

Leno, dawno mnie nie było u Ciebie.. Gattaca niestety nie widziałam, natomiast w Fortepianie zakochałam się.. początkowo w muzyce, którą otrzymałam w prezencie od znajomego..
Kiedy przybyłam do Edinburgha, odbył się koncert Nymana.. niezapomniane przeżycie - byłam przeszczęśliwa, iż mogłam posłuchać Jego muzyki na żywo!
Pozdrawiam serdecznie!