Thursday, 11 November 2010

Zmiana dekoracji


Poniewaz dzis pogoda byla typowo jesienna, wiatr, deszcz scinajacy poziomo i ciemno bylo juz od samego rana, caly dzien spedzilam w domu. Wykorzystalam zapas jarzebiny uzbierany przy okazji niedawnego spaceru i sklecilam takie oto jesienne dekoracje.

A zapach jarzebiny przywolal wspomnienia: gdy zawsze pod koniec wakacji spedzanych w miasteczku zwanym Gabin u Dziadkow, robilam z Babcia czerwoniutkie, jarzebinowe korale:). Potem kilka dni chodzilam dumna w tej tymczasowej bizuterii;).

I nie wiem, czy to pozna pora zbierania jarzebiny w tym roku sprawila, czy tez moje wspomnienia tak intensywnie jarzebinowo pachna, ale dzis zapach ten byl taki ulotny, inny...

***

Today the weather was typical for November, windy, rainy, it was dark since the morning, so I spent the whole day at home. I used some rowan berries I had from the last walk and made some Autumn decorations.

The fragrant rowan berries brought back some memories, when at the end of the summer holidays (usually spent with my Grandparents in a town called Gabin), I used to make bright red, rowan necklace with my Grandma:). Then I wore this temporary jewellery proudly for a couple of days;).

But I don't know, if it was late to pick up the rowan berries this year, or maybe my memories are more fragrant than the reality, but today their fragrance was so faint, different...


4 comments:

Gonia said...

Oj, pamiętam też swoje korale. Takie długaśne, kilka razy się nimi owijałam. Plątały się we włosach, więc, kiedy je już ściągnęłam to oczywiście z kłębkami włosów i z bólem;-))) Ale zapach jarzębiny pamiętam do dziś. To bardzo fajne, miłe wspomnienia...

Lena said...

Goniu, dziekuje za odwiedziny.
Rowniez pozdrawiam:).

asieja said...

urocze są te dekoracje, niesamowicie mi się podobają.

Lena said...

Dzieki, Asiejko!