Sunday, 23 August 2009

Jagodziankowo:)




Nigdy nie robilam wczesniej jagodzianek, wiec mialam niemala treme. Ale dzieki przepisowi Liski wyszly calkiem smaczne:).
Tutaj w Anglii jagodzianek w ogole nie ma (a i jagody tez smakuja tak sobie, dlatego robilam z moim ulubionym Bonne Maman dzemem jagodowym), wiec tym bardziej dobrze jest umiec je upiec... A ich smak wciaz nieodmiennie kojarzy mi sie z czasami studenckimi i jagodziankami kupowanymi w cukierni po drodze na przystanek:)). Smieszne jest czasami to, jak kojarza nam sie rozne smaki i zapachy...

***

I have never backed this kind of blueberry buns before. But thanks to the recipe I found on Liska's blog (sorry, only in Polish) they turned out quite nicely:).
Here in England the blueberry buns are completely unknown, so it is good to know how to make them... And for me their taste always reminds me of my student years and the blueberry buns I used to buy on my way to the bus stop:)). It is funny what memories can different tastes and fragrances bring...

6 comments:

Yrsa said...

Dyskretnie przemilczę temat jagodzianek , wyglądają ślicznie o reszcie wolę nie myśleć bo całą moją dietę d----i wezmą . Zamyśliłam się nad postem o Paryżu , nigdy mnie tam nie ciągnęło , aż do momentu gdy obejrzałam film dokumentalny o tym mieście ,przepiękne ogrody i parki / np.Królewski Ogród Botaniczny / muzea i wystawy .Film mówił o współczesnym Paryżu , ale narratorka ciekawie nawiązywała do przeszłości . Aby ogarnąć te wszystkie ciekawe miejsca i „poczuć „ Paryż nie wystarczyłby 2 tygodniowy pobyt , z miesiąc najmniej .Pozdrawiam Yrsa

ushii said...

Apetycznie wyglądają... ja ostatnio też produkuję oszukane jagodzianki, bo z borówką, której była klęska urodzaju :)
nie załapałam się na paryskiego psta, a tak kocham to miasto...oj tak kilka godzin to stanowczo za mało, ja pomieszkując tam nawet przez pewien (niestety niezbyt długi) czas nie nasyciłam się nim i uwielbiam tam wracać :)

pozdrawiam!

Magoda said...

Wyglądają wspaniale!

martar said...

mniam,,wyglada strasznie apetycznie i z pewnoscia jagodzianka byla dobra..
Ja ostatnio postanowilam byc "lepsza"zona i zabieram sie za pichcenie i pieczenie ciast ,,,czego przedtem nie robilam,,,(obiadki oczywiscie)ale do ciast ,wydawolo sie ,ze nie mam reki...a tu...??pierwsze koty za poloty i juz trzy ciasta mam za soba,,,i powiem szczerze,ze polubilam to pieczenie,,,i chyba nastepnym ciastem bedzie jagodzianka:))
pozdrawiam

joanna said...

Ja mam pamięć zapachową i takież skojarzenia ;))

Jagodzianki - uwielbiam!

Pozdrawaiam :)

ushii said...

jeszcze raz ja :)
zapraszam po wyróżnienie :)