Saturday, 17 October 2009

Na straganie w dzien targowy...


Pojechalismy dzis na targ. Po raz pierwszy. I powiem krotko: to dla mnie odkrycie roku:) conajmniej. Prosze nie smiejcie sie, ale naprawde od tych kilku lat jak mieszkam w UK po raz pierwszy mialam do czynienia z warzywami i owocami z prawdziwego zdarzenia:), cebulami o intensywnym zapachu, marchewkami nie idealnymi a o roznym ksztalcie i dlugosci, jablkami nie jak z waty , lecz soczystymi, po przekrojeniu ktorych widac rozowiejacy miazsz pod skorka...
Same pysznosci:).

Dla takich sierotek jak ja, osob mieszkajacyh w UK i teskniacych za dobrym jedzeniem:) podaje strone informacyjna, targi odbywaja sie regularnie w calym kraju...

Co prawda ceny sa wyzsze niz w supermarkecie, ale jakosc nieporownywalna:). Poza tym podoba mi sie idea wspierania lokalnych farm i komponowania jadlospisu z sezonowych produktow.

Az mi glupio, ze dopiero teraz odkrylam takie fajne miejsce, ale od teraz mam zamiar co tydzien robic tam zakupy:).


We went to the farmers' market today, for the first time. And I am so happy we did. The quality of fruit and veg is incomparable, the onions smell like onions, carrots are not perfect but of different shapes and sizes, apples actually have a taste, they are juicy, with pink flesh under the skin...
Yum:).

For people like me, living in the UK, but missing normal, good food:) here is some information, the farmers' markets are organized regularly throughout the country.

The prices are of course higher than in a supermarket, but the quality is really amazing:). Besides, I like the idea of supporting the local farms and eating only seasonal fruits and vegetables...

I feel a bit stupid that I discovered such place so late. But from now on I am planning to do my weekly shopping at the market:).


7 comments:

opakowana said...

Witaj w klubie! Polecam jeszcze okoliczne farm shops/PYO oraz veg boxes. Sprawdz jeszcze Slow Food Movement.
Jak rowniez, ale to nie wszedzie i trzeba oswoic...dzialkowicze czesto sprzedaja przed dzialkami nadmiary tego, co im wyroslo - a to kwiaty a to fasolka szparagowa ;)) a oswoic dlatego, ze jak widzisz dzialke i ktos ma jarzyny to nalezy zaczepiac, umizgiwac sie i oferowac piataka za tprbe dobr warzywno-owocowych ;) niektorzy daja sie oswajac!

Yrsa said...

Ja się nie śmieję , dobrze ,że znalazłaś fajne targowisko , moja rodzina zaopatruje się tylko na targach lub tzw."rynkach" albo giełdach , ale na giełdzie trzeba kupić większą ilość / wówczas cena jest bardzo korzystna/ i dlatego tam kupujemy produkty , które mogą leżeć dłużej lub z których robimy przetwory.Na naszym osiedlowym ryneczku wszyscy się znają i można nawet składać zamówienia na wybrany produkt , otrzymuje się go w określonej ilości i w wybrany przez siebie dzień , tak można zaplanować np. robienie zapraw z ogórków czy pomidorów . Ja lubię kupować jabłka jest tam wielki wybór gatunków i cen , a jabłka to mój ulubiony owoc i znam się na nich jak nikt w rodzinie . Pozdrawiam Yrsa

blog niedzielny said...

mam wrazenie ze coraz czesciej to co powinno byc normale zaczyna byc egzotyczne ,mam na mysli oczywiscie swojscie namacalne produkty :-)

Mili said...

Ja uwielbiam takie wypady na targ po warzywka. W każda sobote 7 km od miejscowości w ktorej mieszkam odbywa się takowy targ. Moża tam kupic wszystko, warzywa, owoce, kwiaty, mięso, zwierzaka, ubrania , czasem wychwycić jakies perelki do domku i nadac im nowe zycie ,itd... mozna nawet zagrac w takie kubeczki i przegrac kase ;) Oj jest takich napalenców troche. to taki prawdziwie wiejski targ ... ale jaki w tym urok jest.

pozdrawiam niedzielnie z Podlasia

ushii said...

Dla mnie, a raczej dla mojego portfela i lodówki chodzenie na targ jest bardzo niebezpieczne... jak widzę te wszystkie warzywka to dstaję ślinotoku, nawet jak byłam najedzona - robię się wściekle głodna i mam ochotę kupić je wszystkie... chodzę, dotykam, wącham - uwielbiam to :)
dobrze, że jeszcze nie polikwidowali stałych targowisk w Warszawie, chociaż się starają :( Bo ja w supermarkecie warzyw nie dotykam, z wyjątkiem ziemniaków, bo te mają lepsze :)
Dobrze, że udało Ci się odkryć to miejsce!

Lena said...

Opakowana, dzieki za podpowiedzi. Mam za malo smialosci, zeby zaczepiac dzialkowcow;), poza tym w mojej okolicy nikogo takiego nie widzialam, ale z pozostalymi pomyslami sie zapoznam:).

Yrsa, jablko to tez moj ulubiony owoc:). Probuje sie teraz zapoznac z gatunkami angielskimi, wprost uwielbiam jablka:).

blog niedzielny, zgadzam sie i przyznaje, ze bardzo mnie to smuci...

Mili, tak to prawda, takie miejsca maja wiele uroku:).

Ushii, mam nadzieje, ze zostawia targowiska Warszawskie (rowniez mam do nich specjalne sentymenty), chociaz jedno kolo moich Rodzicow polowicznie zlikwidowano, wielka szkoda...

Ania vel Vespertine said...

Ładne jest Twoje zdjecie cebuli, wyglądają trochę jak na płótnie.
Klimatycznie.