Tuesday, 21 December 2010

Home...



Po trzech dniach prob, licznych odwolanych lotach, kilkunastu godzin na lotnisku i juz tylko kilku kolejnych w samolocie (jedynym tego dnia lotem WAW-LHR ;)) wreszcie jestem w domu.

Zmeczona, przeziebiona, nieco zdezorientowana... ale w domu i szczesliwa:).

***

After three days of endless trying, many cancelled flights, lots of hours spent at the airport and a few more on the plane (the only one operating WAW-LHR route that day ;)) finally I am home.

Tired, ill, a bit confused... but home and happy:).

2 comments:

alizee said...

O matko nie zazdroszczę..... najważniejsze, że jesteś w domu :))) Też nie lubię utknąć gdzieś w świecie...
Życzę Ci zdrowych i radosnych Świąt!!!!

Lena said...

Dzieki ALizee! Tobie rowniez wesolych Swiat:)