Wednesday, 5 January 2011

Pierwszy tydzien stycznia



Ze wciaz trwa widac jak sie troche rozejrze.

Niebo pokazuje kolejne odcienie szarosci...

Na ulicach wiecej niz zwykle osob probuje uprawiac jogging.
W supermarketach sporo kobiet kreci sie przy stoisku warzywno-owocowym .
W radiu i TV programy sa o tym samym...

Jesli o mnie chodzi, co roku wpisuje swoje postanowienia noworoczne na pierwszej stronie nowego, swiezutkiego kalendarza na dany rok.

W tym roku kalendarzyk zamowiony na internecie jeszcze nie doszedl. Natomiast kiedy probowalam usiasc z kartka papieru i dlugopisem i spisac, co w tym roku mam zrobic/zaplanowac/osiagnac, podly nastroj pokrzyzowal mi plany...

Te dwie wymowki uznalam za wystarczajace i w tym roku postanowien nie bedzie (tak szczerze, nie mam tez najmniejszego zamiaru zagladac do zeszlorocznego kalendarza na pierwsza strone;).
Moze wlasnie wyjdzie mi to na dobre:).


***

It is the first week of January.
You can tell if you look around.

In the sky there are yet new shades of gray.

There are more people on the streets taking up jogging.
More women shopping in the supermarket fruit&veg aisle.
On the TV and radio everybody is talking about the same...

As for me, well, I usually write my NY's resolutions on the very first page of the new, fresh calendar.

This year my calendar I ordered on the internet is still in the post. When I tried to sit down and write my resolutions on a piece of papar my foul mood did not let me.

So, these two excuses are enough for me, there will be no New Year's resolutions this year (to be honest I can't even be bothered to look at the very first page of last year's calendar ;).
Maybe it is for the best:).

2 comments:

Yrsa said...

Lenko poprzedni post taki optymistyczny , a ten taki przygnębiający ?
Mam nadzieje ,że nic poważnego nie zmąciło Twojego radosnego optymizmu ,że to tylko nastrój chwili , wpływ pogody lub przelotny smutek. Jeżeli chodzi o postanowienia noworoczne , często tracą na ważności z upływem czasu coś innego staje się priorytetem i temu się poświęcamy . Tylko raz udało mi się dotrzymać w 100% takiego postanowienia , a chodziło o prawo jazdy , zapisałam się na początku stycznia i z impetem wkroczyłam / właściwie wjechałam / w nowy rok , ale to był wyjątkowy , pojedynczy przypadek .
Życzę Ci pogody ducha i radości , u mnie zima nadal rządzi , śnieg pada od samego rana -pozdrawiam Yrsa

Lena said...

Yrso to lekkie przygnebienie chyba tak jak napisalas, powstaje pod wplywem kilku czynnikow... Wokol mnie widze tez sporo osob ze spadkiem nastroju, to juz chyba taki urok stycznia! (Staram si z tym walczyc, roznie wychodzi...)

Dziekuje za mile slowa. Fajna ta historia z prawem jazdy, oby takich przypadkow bylo wiecej;)).
Pozdrowienia cieple!!