Friday, 23 January 2009

"Motyl i skafander"

Zdjecie pochodzi ze strony http://motyl.i.skafander.filmweb.pl/

Dzis nastapi kompletna zmiana tematu, bedzie o filmie, ktory wczoraj obejrzalam i o ktorym po prostu musze napisac.

"Motyl i skafander" oparty jest na prawdziwych wydarzeniach: w wieku 43 lat redaktor francuskiego Elle Jean-Dominique Bauby dostaje udaru. Budzi sie po trzech tygodniach sparalizowany od stop do glow, okazuje sie, ze jedyna czesc ciala nad ktora ma wladze to... powieka lewego oka. Trzymaja go przy zyciu, jak sam twierdzi, dwie rzeczy, wyobraznia i wspomnienia.

Film jest pieknie zrobiony: Janusz Kaminski (autor zdjec), ukazuje nam zarowno otoczenie widziane oczami bohatera jak i jego swiat wewnetrzny, kreowany przez wyobraznie: obrazy, impresje, wspomnienia motyla uwiezionego w skafandrze bezwladnego ciala.

Na poczatku wydaje nam sie, ze nie mozemy towarzyszyc Bauby w jego klaustrofobicznym zamknieciu. Z czasem oswajamy sie z sytuacja, nawet usmiechamy sie sluchajac jego autoironicznej narracji, towarzyszymy mu, gdy przy pomocy oddanych terapeutow pisze ksiazke, jednak niejednokrotnie czujemy niema rozpacz uwiezionego we wlasnym ciele, odbita w twarzach bliskich.

Film nie jest jednak ani o smierci ani o rozpaczy, jest o zyciu i jego sile.

Jezeli juz widzieliscie "Motyl i skafander" napiszcie jakie byly wasze wrazenia.
Jesli nie - bardzo zachecam do jego obejrzenia.

3 comments:

joanna said...

Obejrzę ten film na pewno, ale chcę przeżywać go sama...Są takie tematy, sprawy, że wolę tak...

Leno, wracając do "Jagodowego sernika" ja używam serka marki President o nazwie "Twaróg śmietankowy, nie wymaga mielenia" lub innych firm, już gotowych do wypieku.

Gorąco pozdrawiam, miłego weekendu :)

artdeco said...

wstyd sie przyznac, jestem chyba jedyna osoba, ktora nie dotrwala do konca filmu, mimo rzeczywiscie pieknych ujec; cos jest ze mna nie tak :(

Lena said...

Joanno, ten serek President jest taki nieslodki? (Nie widzialam tego o podanej przez ciebie nazwie, a zastanawiam sie czy taki tez moze byc.) O ile tu zajrzysz;).

Artdeco, rozumiem, ja zaraz na poczatku chcialam film wylaczyc;). Ale potem sie wciagnelam i teraz mam o nim dobre zdanie. To jeden z tych filmow, ktory sprawia, ze po jego obejrzeniu chce sie zyc pelnia zycia.

Inna sprawa, ze nie wszyscy potrzebuja go ogladac, ja potrzebuje chyba od czasu do czasu takiego "dopalacza"...

Pozdrowienia i milej niedzieli!:)